Półtorej tygodnia odstępu od poprzedniej notki. Półtorej tygodnia i nie zdarzyło sie nic co moznaby uznać za jakieś postępy. A taaaakie miałam plany.

Przez ten czas bardziej się bawiłam i leniłam. Nie narzekam, dobrze mi.
I mam nowego promotora w końcu!

A dziś boli mnie kręgosłup, chyba jakoś źle spałam, muszę iść dziś na siłownię się trochę rozruszać bo już dawno tam nie byłam. Ostatnio tylko step, ale ten ostatni był trochę dziwny i boję się iść w środę :)
Nie napiszę co mam dziś w planach bo na pewno nie wyjdzie – napiszę jutro jak już to zrobię.

Wczoraj KS wygrał mecz i to mnie cieszy pomimo bezsensownej czerwonej kartki i innych zachowań sędziego, ale lajf is lajf, najlepszy i tak łins.

Adios.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Życie codzienne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „

  1. Chaz pisze:

    W sumie to nic takiego specjalnie dziwnego w tym nie było ;)

    Co do reszty, to jakoś nie widzę następstw tego fragmentu ‚napiszę jutro’ ;P

    To tak w skrócie :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>