Młody ma rację, czekanie jest okropne i beznadziejne. Trzeba zmienić podejście. Dziś idąc do pracy sama do tego doszłam. Oczywiście nie jest to proste, ostatni artykuł w Charakterach przekonał mnie, że własnie ja zienia się wyjątkowo trudno, ale grunt to się starać. Więc plan jest taki, aby to na co nie mam wpływu – zostawić biegowi wydarzeń, co będzie to będzie. Nie ma co wybiegać za nadto w przyszłość, skupić się na tym co tu i teraz i działać w kwestiach które są wykonalne.
Czekam teraz na wprowadzkę do swojego mieszkania. Powinnam nawet napisać SWOJEGO, ale ze względu na fakt, że głównym właścielelem i tak będzie bank – nie zrobię tego. Na szczęście bank nie będzie mi się wtrącał w styl życia jaki prowadzę i nie będą mu przeszkadzać niewyniesione śmieci czy też naczynia w zlewie. Pierwsze utwory które zamierzam włączyć gdy się tam zjawię to – „Mój jest ten kawałek podłogi” oraz „Przewróciło się”
Aaaale… będąc już trochę poważniejsza – mam nadzieję, że się nie zagalopuję w tę stronę, w którą bym nie chciała. jednak motto” Tylko jedno z nas może wyglądać dobrze: albo ja albo mój dom” – do czegoś zobowiązuje
Czekam też, z utęsknieniem na wakacje. Wszystko jedno jakie one będą i gdzie – ważne, że nie będę musiała pracować
czekam na to i wiem, że to się zdarzy! Ha!
A tymczasem poświęcę chwilkę na ogarnięcie chociaż z grubsza miejsca wokół siebie coby było milej i przyjemniej. Wpierw jednak jedzonko – głodna jestem, co by tu…?
Aaa, miałam jeszcze posmucić, że skończyły się moje dwa ukochane seriale w tym jeden na zawsze czyli Desperate Housewives ( a ten drugi to Greys Anatomy). I co ja teraz będę oglądać? Jakoś nie chce mi się zacyznać nowych seriali, pokończę te które mam, aaaaaaaaaaaa, właśnie mi się przypomniało, że kompletnie oddaliłam się od CSI!!! No to już plan na wakacje jest – kino (domowe), kanapa i książki